Chiński producent samochodów przeprasza za plagiat w kampanii reklamowej

17

Chiński producent samochodów Great Wall Motor (GWM) publicznie przeprosił po tym, jak okazało się, że jego materiał reklamowy nowego SUV-a Wey V9X jest niemal identyczną kopią reklamy Land Rovera Range Rover Sport. Incydent uwydatnił powracający problem w chińskim przemyśle samochodowym: skłonność do imitacji projektów, która czasami przeradza się w jawny plagiat.

Podwójna kampania

GWM opublikowało plakat promocyjny przedstawiający Azjatę stojącego obok Wey V9X z ręką wyciągniętą w stronę maski na tle dramatycznego czerwonego oświetlenia i efektów dymu. Zdjęcie tak bardzo przypominało ubiegłoroczną kampanię Land Rovera, że ​​obserwatorzy online szybko zauważyli podobieństwa. Kompozycja, oświetlenie, poza, a nawet sposób, w jaki reflektory oświetlały obiekt, były praktycznie identyczne.

Oryginalna reklama Land Rovera zawierała podobną scenę z Range Roverem Sport. Wersja GWM zastąpiła samochód, ale poza tym zachowała tę samą konfigurację. Ten poziom powielania sprawia, że ​​trudno jest odrzucić tę sprawę jako zwykły zbieg okoliczności.

Szybka reakcja i odpowiedzialność

W obliczu gwałtownego protestu opinii publicznej przewodniczący GWM Wei Jiangjun szybko przeprosił za pośrednictwem chińskich mediów społecznościowych. Przyznał, że plakat jest plagiatem, nie podając żadnego uzasadnienia.

“Po sprawdzeniu okazało się, że plakat rzeczywiście był plagiatem… Nie ma żadnych wymówek. W tym miejscu przepraszam Land Rovera, projektanta oryginalnego plakatu i moich internetowych przyjaciół, którzy mi zaufali. Firma Great Wall Motors i ja jesteśmy również gotowi przyjąć za to pełną odpowiedzialność prawną i finansową.”

Wypowiedź prezesa sygnalizuje, że GWM zamierza ponieść konsekwencje naruszenia.

Dlaczego to jest ważne

Chiński sektor motoryzacyjny był przez lata krytykowany za „inspirowane” projekty, które często graniczyły z kopiowaniem zachodnich modeli. Chociaż pewien poziom naśladownictwa jest powszechny w branżach wschodzących, ten przypadek pokazuje, że praktyka ta jest kontynuowana pomimo twierdzeń marek o dążeniu do oryginalności.

Incydent może stanowić precedens dla pociągnięcia chińskich producentów samochodów do odpowiedzialności za naruszenia praw własności intelektualnej. Rodzi to pytania dotyczące standardów branżowych, zgodności z prawami autorskimi oraz tego, czy w przyszłości firmy będą przedkładać innowacje nad naśladownictwo.

Szybkie i bezpośrednie przeprosiny prezesa GWM pokazują, że firma rozumie powagę problemu. Jednak długoterminowe skutki dopiero się okaże.