Nabywcy premium odchodzą od pojazdów elektrycznych. Reszta świata je kupuje, ale bogaci? Naciskają przycisk pauzy. Aston Martin zamroził swoje pierwsze samochody elektryczne. Lamborghini zrobiło to samo. Bentley opóźnił premierę modelu Torcal. Ferrari zaprezentowało Luce, co spotkało się z potokiem krytyki.
Adrian Hallmark opuścił Bentleya i przeszedł do Astona Martina. Przybył we wrześniu 2024 r. z jednym jasnym celem: powstrzymanie strat finansowych.
Natychmiast pokrzyżował plany Astona dotyczące pojazdów elektrycznych. Nie dla zasady. Ale z konieczności. „Brak wprowadzenia pojazdów elektrycznych zasilanych akumulatorowo (BEV) oznacza, że postawienie takiego zakładu było dla Astona Martina szalonym ryzykiem” – mówi Hallmark.
To zimna arytmetyka. W zeszłym roku firma straciła 189 milionów funtów przed opodatkowaniem. Po co wydawać pieniądze na technologię, której nikt jeszcze nie kupuje?
„Prawdopodobnie będziemy potrzebować trzech do czterech lat, zanim będziemy musieli na poważnie rozpocząć te programy”.
A co z Luce zaprojektowaną przez Jony’ego Ive’a z Ferrari? Umrzeć zaraz po debiucie z powodu tej negatywnej reakcji? Hallmark tak nie uważa. Uważa, że zamożni nabywcy bardziej dbają o status niż logo. Jeśli skóra jest idealna, jeśli moc jest natychmiastowa, przełączą się. W końcu.
Ale co zmienia ich zdanie? Nie etyka. Podatki.
Hallmark jeździ mercedesem G63 z silnikiem V8. Nie elektryczny. A rycząca, benzynowa wersja wytwarza 577 koni mechanicznych. W Szwajcarii płaci za to 6000 euro rocznego podatku. Kropla w morzu dla milionera. Widzi jednak horyzont. „Kiedy ustawa podatkowa stanie się nie do zniesienia” – mówi – „zacznie się emigracja multimilionerów”.
Wszyscy czekają na tę chwilę.
Jaguar również porusza się powoli. Ich flagowy pojazd elektryczny, Range Rover, jest opóźniony o dwa lata. Całkowicie elektryczny Jaguar Type 01 stoi przed wyzwaniami w segmencie do 100 000 funtów, który już szturmem podbił Porsche, ale potem popadł w ruinę.
A potem jest Rolls-Royce. Ta sama „biała wrona”.
Dyrektor generalny Chris Brownridge twierdzi, że ich Spectre działa, ponieważ samochody elektryczne w naturalny sposób robią to, co od początku planował Rolls-Royce. Cisza. Wysiłek. Płynnie porusza się do przodu, bez dźwięku. „Doskonale zaprojektowany elektryczny układ napędowy… zwiększa wydajność, jakiej oczekujesz”.
To zadziałało. Spectre było ich drugim bestsellerem w zeszłym roku. Sprzedali 1001 sztuk. To liczba z łącznej liczby 5666 dostarczonych limuzyn. Nie dominuje, ale wynik jest przyzwoity.
Dla innych? Na razie to tylko hałas. Dopóki rząd nie sprawi, że benzyna stanie się bolesna, silniki będą nadal pracować.




























