To niemożliwe. Tak przynajmniej brzmi przekaz słyszany w przestrzeni publicznej. Ta myśl zamienia się następnie w przepowiednię o końcu świata. Politycy ostrzegają, dyrektorzy korporacji są zaniepokojeni, a związki przygotowują się na kolejną masową likwidację miejsc pracy w Ameryce.
Ale po cichu, w tle, korzenie problemu sięgają znacznie głębiej.
Nowe dane sugerują, że zależność przemysłu samochodowego Detroit od Chin nie stanowi ukrytego zagrożenia. Jest to element konstrukcyjny branży.
Rzeczywistość łańcuchów dostaw
AlixPartners wykonał obliczenia. Ponad sześćdziesięciu amerykańskich dostawców części samochodowych ma chińskich właścicieli. Około pięciu procent wszystkich amerykańskich producentów części samochodowych (w sumie około dziesięciu tysięcy) ma chiński udział w kapitale zakładowym.
Te liczby nie są hipotezą. Są to realne stany magazynowe.
Uruchom kaptur.
Fordy Mustangi GT korzystają z sześciobiegowych manualnych skrzyń biegów wyprodukowanych w Chinach. Toyota Prius z napędem hybrydowym typu plug-in? Dwanaście procent chińskich komponentów. Chevrolet Blazer EV i Equinox EV osiągnęły poziom dwudziestu procent.
To jest wszędzie.
Teraz ustawodawcy chcą narysować na mapie okrąg i odizolować wszystkich poza nim.
Niedawno projekt ustawy poparli przedstawiciele John Munin i Debbie Dingell. Ma na celu zapobieganie używaniu chińskiego sprzętu i oprogramowania w samochodach podłączonych do sieci. Mówią: bezpieczeństwo narodowe.
Po co czekać na otwarcie śluz wodnych?
Pamiętają historię z panelami słonecznymi. Chiny wyrzuciły je na rynek po cenach wspieranych przez dotacje rządowe. Amerykańscy producenci energii słonecznej zamknęli działalność. Teraz nie chcą, aby przemysł samochodowy poszedł w ich ślady. „To jest kwestia przyszłości Ameryki” – powiedział nam Dingell. I kwestia stanowisk pracy, które się za tym kryją.
Nie ma czystego przełomu
Ale spróbuj to wyciąć.
Pęknięcie nie przechodzi czysto. Fuyao Glass dostarcza szyby przednie każdej większej marce na rynku. KOTL? Są gigantami w technologii akumulatorów. Nie można po prostu zwolnić „kręgosłupa” branży.
W tę sieć wpadają nawet zwolennicy rygorystycznych zakazów.
General Motors wymaga od swoich dostawców zaprzestania zaopatrywania się w Chinach do 2027 r. Tesla zrobiła to samo w przypadku samochodów wysyłanych do USA kilka lat temu.
Popychają łańcuch do tyłu, jadąc do przodu.
Więc dokąd idziemy?
Być może nigdzie.
