Dyrektor generalny Alpine stawia wszystko na elektryczne A110

15

Kanały informacyjne pełne są doniesień o awariach pojazdów elektrycznych. Marki się wycofują. Konsumenci są zdezorientowani. Kiedy więc mały producent samochodów Alpine ogłasza, że ​​jego nowy samochód sportowy będzie zasilany energią elektryczną, nie można powstrzymać się od zdziwienia. Czy to kolejny odważny krok? A może fatalny błąd?

Philippe Krier, dyrektor generalny Alpine, nie śpi nad statystykami. W ogóle.

Przemawiając na festiwalu w Goodwood, spojrzał prosto na zespół Evo i zlekceważył porównania z Porsche. Przecież Porsche tonie w problemach przejścia na nowe technologie. Alpejskie – nie. Krier argumentuje, że jego strategia wolumenowa przypomina raczej niszową dominację Ferrari niż masowe zmagania Porsche. Jego zdaniem ludzie się mylą.

To nie jest misja ratunkowa

„To nie jest plan ograniczania ryzyka” – powiedział. „To szansa”.

To rozróżnienie ma znaczenie. Większość głównych producentów samochodów naciska na pojazdy elektryczne, aby uratować firmę. Ubezpieczają się. Krier twierdzi, że Alpine nie boi się porażek. Jest to rzadkie zjawisko.

Obecny A110 wykorzystuje umieszczony centralnie czterocylindrowy silnik z turbodoładowaniem. Jest głośny. To światło. Ludzie go kochają. Nowy model – trzecia generacja, która pojawi się w przyszłym roku – całkowicie zmienia recepturę. Dwa silniki elektryczne z tyłu. Wersja podstawowa nie posiada silnika benzynowego.

Krier wspomniał wcześniej o modelach A290 i A390. Były to samochody, które budziły szacunek na ulicach. Wprowadzili markę do garaży ludzi. Teraz uwaga została przeniesiona na nową platformę. Alpejska platforma wydajności (APP). Nie dotyczy to tylko jednego modelu. Zasugerował, że z tej fundacji powstanie więcej samochodów.

Porównanie z Porsche

Tu właśnie leży napięcie. Porsche odłożyło na półkę projekt elektrycznego 718 (uwaga: w oryginale błędnie napisano „710”, co oznacza 718 lub projekt na nim oparty). Popyt był zbyt niski. Koszty rosną. Mówi się, że mogą całkowicie zrezygnować z projektu. Pozostawia to ogromną lukę w ich ofercie poniżej 911.

Alpine nie czuje się na tym samym wózku. Krier przyznaje, że z technicznego punktu widzenia platforma mogłaby pomieścić silnik spalinowy, gdyby kupujący zwrócili się przeciwko energii elektrycznej. Będzie wiedział, czy włączyć tę opcję, do końca 2026 roku. Ale tego nie oczekuje. Ufa rynkowi na tyle, że stawia na Volty.

Dlaczego uważa, że ​​może ignorować przeszkody branżowe? Waga. Balansować. Przyjemność z jazdy.

Wydajność jest ważniejsza niż pragmatyka

Cel jest prosty. Samochód musi być szybki. To powinno być zabawne.

Krier ma obsesję na punkcie komfortu w kokpicie. Chce, żeby to wyglądało ponadczasowo. Chce ekstremalnej personalizacji. Indywidualne rozwiązania. Ale sprzęt musi wspierać tę atmosferę. Dobrał rozmiar akumulatora specjalnie do użytku na torze. Cel? Dwadzieścia minut jazdy z pełną mocą, zanim ograniczenia termiczne zaczną obowiązywać.

„Dzięki temu samochód będzie co najmniej tak samo dobry” – nalegał – „a moim zdaniem nawet lepszy niż ostatnie A110”.

Pomyśl o tym. Elektryczny samochód sportowy, którego celem było pokonanie poprzednika z silnikiem spalinowym. Na torze. Tam, gdzie gromadzenie się ciepła pogarsza wydajność pojazdów elektrycznych. Ambicja? Przechwalanie się? Trudno jeszcze powiedzieć.

Krążą pogłoski o większym „bracie”. APP mógł zrodzić trójsilnikową bestię. Coś, co bezpośrednio rzuci wyzwanie 911. Wyobraź sobie Alpine, większego niż A110, ale wciąż lekkiego i agresywnego. Może to zmienić cały krajobraz małych europejskich marek.

Czy to zostanie usunięte?

Na rynku amerykańskim nigdy nie pojawił się oryginalny A110 z powodu różnych przeszkód importowych. Powerhouse łagodzi te regulacyjne bóle głowy. Dlatego jest szansa. Jest realna szansa, że ​​to pokolenie pojawi się w Ameryce Północnej.

Ale wszystko sprowadza się do uczuć. Samochody elektryczne są ciche. Samochody sportowe powinny ryczeć. Czy Alpine może dodać dramatyzmu poprzez projektowanie dźwięku? Czy potrafią w przekonujący sposób symulować zmianę biegów? Jeśli równowaga wagi jest idealna, cisza może nie mieć znaczenia. Fizyka powie sama za siebie.

Albo poniosą porażkę w najbardziej spektakularny sposób. Krier powiedział, że nie boją się porażki. Brzmi mocno do momentu załamania sprzedaży w czwartym kwartale 2028 r. Wtedy zabrzmi lekkomyślnie.

Czas pokaże, czy Alpine stanie się „lekkim” Ferrari, czy też opowieścią ku przestrodze. Teraz są zepchnięci prosto z klifu. Zobaczmy, czy mają spadochron.