Ford stawia na magazynowanie energii dla sieci

19

Ford przedstawił dzisiaj firmę Ford Energy. Spółka zależna będąca w pełni własnością. Całkowicie nowy produkt.

Cele są ambitne. Plan zakłada osiągnięcie 20 gigagodzin rocznej wydajności w Stanach Zjednoczonych. Jest to poważna ilość energii elektrycznej gotowa do wykorzystania.

Pierwszy klient otrzyma instalację pod koniec 2027 roku. Musimy uzbroić się w cierpliwość.

Grupa docelowa: przemysł i sektor handlowy. Jeszcze nie przydomowe garaże. Przynajmniej nie teraz.

„Zmontowano w USA.”

Sformułowanie to zostało wybrane z dużą starannością. Różnice mają znaczenie. Oznacza to, że komponenty pochodzą z innych krajów, zanim dotrą do fabryki w Glendale w stanie Kentucky. Zakład ten dawniej produkował akumulatory do pojazdów elektrycznych, ale obecnie skupił się na montażu urządzeń magazynujących energię (BESS). Sprzęt został przystosowany do nowego przeznaczenia, procesy zostały uruchomione ponownie.

Projekt jest prosty i funkcjonalny.

Zasilacz prądu stałego Ford jest umieszczony w standardowym kontenerze transportowym o długości 20 stóp. Pojemność magazynu – 6 metrów mocy. Opiera się na chłodzonych cieczą, pryzmatycznych elementach LFP o mocy 512 A. Niezawodny system.

Istnieją dwa modele:
FE-250 na dwie godziny rozładowania
FE-450 na cztery godziny rozładowania

Oczekiwany okres użytkowania wynosi 20 lat. Wystarczająco długo, abyś pamiętał, dlaczego w ogóle kupiłeś ten sprzęt.

Dlaczego jest to konieczne?

Centra danych wymagają ogromnych ilości energii. Sieci elektryczne są zużyte. Odnawialne źródła energii działają niestabilnie.

Sektor magazynowania energii akumulatorowej w USA rozwija się szybciej niż prawie jakiekolwiek inne źródło wytwarzania. W ciągu pięciu lat dodano 40 gigawatów mocy. Amerykańska Agencja Informacji o Energii (EIA) potwierdza ten gwałtowny wzrost.

W zeszłym roku Tesla w Australii zarobiła więcej na energii niż na sprzedaży samochodów.

Tak, więcej niż sprzedaż Modelu 3 i Modelu Y razem wzięta.

W 2025 roku w Australii zainstalowano rekordową liczbę baterii domowych. Pomogły dotacje rządowe. Najwięcej wygrała Tesla.

Ford w Australii sprzedaje obecnie tylko trzy modele pojazdów elektrycznych. Mustang Mach-E i dwa typy samochodów dostawczych typu Transit. Nic więcej.

Porzucili F-150 Lightning. Tak naprawdę model ten nigdy nie został oficjalnie wprowadzony na rynek. Ale teraz porzucają to na całym świecie.

Zamiast tego chcą tworzyć tanie samochody. *Za bezcen.

Następna w kolejce jest Uniwersalna platforma EV.

Do 2027 roku dostępny będzie pickup wielkości Rangera. Będzie kosztować około 30 000 dolarów lub około 42 000 dolarów australijskich.

Architektura 400 V. Baterie LFP. Nowe podejście do produkcji, które – jak ma nadzieję Ford – nie doprowadzi firmy do bankructwa. Stracili miliardy na samochodach elektrycznych. Ekonomia się myliła. Teraz przeliczają formułę.

Czy nauczyli się czegoś na błędach?

Jim Farley, dyrektor generalny Forda, odpowiedział „tak”.

Rozebrał Teslę na części. Raz.

„Byłem oszołomiony”.

Okablowanie elektryczne Tesli było lekkie, krótkie i proste. Okablowanie w Fordzie Mach-E? Ciężki. 70 funtów więcej. Ponad kilometr kabla.

Dlaczego tak jest?

Ford kupował standardowe komponenty z półek dostawców. Tesla zaprojektowała system od podstaw. Bez uprzedzeń. Bez ograniczeń tradycyjnego łańcucha dostaw. Po prostu inżynieria podążająca najbardziej ekonomiczną ścieżką.

Ford miał uprzedzenia. Trzymali się starych metod. Teraz wiedzą lepiej.

Czy uda im się dogonić konkurencję?

Prawdopodobnie nie.

Ale oni się starają.