Marzenie GM o fabryce akumulatorów w Indianie legło w gruzach

2

Duże pieniądze. Jeszcze większe obietnice. Wszystko jest zamrożone.

GM i Samsung obiecały Indianie budowę fabryki akumulatorów o wartości 3,5 miliarda dolarów w pobliżu New Carlisle. Transakcję ogłoszono trzy lata temu. Reklamowali baterie pryzmatyczne zawierające nikiel jak cukierki. Początkowa moc miałaby wynosić 30 gigawatogodzin, co wystarczyłoby do zasilania 300 000 pojazdów elektrycznych rocznie. Później liczbę tę zwiększono do 36. Roślina miała stać się imponująca.

Teraz to tylko betonowy szkielet w błocie.

Budowa została zatrzymana. GM potwierdził pauzę. Kevin Kelly powiedział Detroit News, że przerwa w budowie zsynchronizuje moce produkcyjne z „bieżącym popytem”. Uprzejmy sposób powiedzenia, że ​​nikt nie kupuje samochodów, do których te akumulatory były przeznaczone. Administracja Trumpa zniosła ulgę podatkową w wysokości 7500 dolarów. Popyt się załamał. Producenci samochodów nie lubią wypisywać gigantycznych czeków, gdy ekonomika projektu już się nie opłaca.

Co dalej?

Na razie dokończą stan surowy zewnętrzny budynku. Prace zostaną zakończone na zewnątrz. Zabezpieczą plac budowy przed złą pogodą. Ale za tymi murami nic nie zostało postanowione. W środku jest pustka. Oczekiwanie.

To nie pierwszy raz, kiedy GM odchodzi. Pamiętacie Michigan? Koniec 2024 roku? GM zrezygnował ze współpracy z LG Energy Solution. Sprzedali swoje udziały za miliard dolarów. Czysta przerwa w związku.

Tutaj mogą zrobić to samo. Całkowicie odmówić współpracy z Samsungiem. Albo zostań. Zmień strategię. Być może zakład rozpocznie produkcję ogniw z fosforanem litowo-żelazowym. Są tańsze. Częściej. Mniej szumu, więcej rzeczywistości.

1600 stanowisk pracy wisi w powietrzu. Pieniądze są zamrożone. Budynek jest w połowie zbudowany.

Możesz wykończyć ściany. Ale nie można dokończyć rynku, który zniknął z dnia na dzień.

Kto trzyma teraz rysunki w rękach?