Ten Mercedes Klasy G 500 GE AMG z 1993 r. został wystawiony na aukcji przez RM Sotheby’s. Ostateczna cena łącznie z prowizją wyniosła około 143 033 USD.
Jak na SUV-a retro cena jest spora, ale cena jest w pełni uzasadniona historią samochodu. Jej pierwszym właścicielem był książę saudyjski Sułtan ibn Abdulaziz.
Mercedes wyprodukował tylko 446 tych samochodów. To jeden z najrzadszych egzemplarzy Klasy G, jaki kiedykolwiek trafił na drogi.
Dlaczego AMG GE 500 z 1993 r. jest tak rzadki
Zanim AMG i fabryka w Stuttgarcie stały się spółką zależną Mercedesa, były bliskimi partnerami. Był to związek zamknięty, elitarny. Inżynierowie z Affalterbach udoskonalili najbardziej „złe” samochody ze Stuttgartu.
G-Wagen pojawił się pod koniec lat siedemdziesiątych jako użytkowe narzędzie wojskowe. Jednak w wieku dziewięciu lat brakowało mu duszy i szybkości.
Zastąpiony przez V8.
Model z 1993 roku był pierwszą Klasą G, która otrzymała serce AMG. Potwór o pojemności 5,0 litrów wytwarzał 237 koni mechanicznych. Według ówczesnych standardów była to poważna władza. W przypadku ciężarówki zbudowanej do przekopywania się przez ziemię oznaczało to, że w końcu mogła ruszyć.
Mercedes planował wyprodukować 500 samochodów. Ale produkcja zatrzymała się na 446 egzemplarzach.
Krótki cykl wydawniczy. Wysoki popyt. Oferta ograniczona. Podstawy ekonomii.
Niestandardowe zamówienie dla kuzyna króla
To konkretne podwozie nie jest jedynie efektem linii produkcyjnej. Został wykonany na zamówienie.
Numer podwozia: 1669. Montaż zakończył się 28 lipca 1992 roku. Pierwszy właściciel w Arabii Saudyjskiej zarejestrował go w lutym następnego roku.
Książę Sułtan chciał otrzymać samochód dokładnie w takiej konfiguracji, jaką zamówił. Nie standardowe wnętrze showroomu, a indywidualny montaż.
Nadwozie pomalowane jest w specyficznym odcieniu Avantgarde Green. Według oficjalnych dokumentów to kupujący nalegał na ten kolor.
Część techniczna również jest inna. Rozstaw kół jest szerszy, nadkola szersze. Było to konieczne, aby umożliwić montaż większych felg ze stopów lekkich AMG. Geometria zawieszenia została zmieniona w celu uwzględnienia dodatkowej szerokości. Samochód stał się wyższy i bardziej zauważalny.
Wewnątrz? Wykończenie orzechowe. Skóra czarno-szara. Tak, to technologia z 1993 roku: tempomat, automatyczna klimatyzacja, podgrzewane siedzenia, elektrycznie sterowany szyberdach.
Dla SUV-a, który ugrzązł w błocie, taki poziom komfortu był luksusem.
Niedawne konserwacje i niski przebieg
Auto przez jakiś czas stało na biegu jałowym, po czym się „obudziło”.
W 2025 roku auto trafiło do specjalistycznego warsztatu Obsessive Car Workshop w Jeddah. Tam nie tylko wypolerowali karoserię – specjaliści zajęli się mechaniką.
Co dokładnie zostało zrobione?
Wymieniony płyn hamulcowy
* Naprawiono wyciek oleju w przedniej osi
* Przeprowadzono przebudowę instalacji grzewczej
* Naprawa klimatyzacji
Wymieniona pompa paliwa i filtr
* Mechanizm różnicowy opracowany
Wynik? Licznik kilometrów wskazywał jedynie 15 072 mil.
To jest bardzo małe. Zwłaszcza w przypadku Klasy G, która ma trzydzieści lat. Wiele z tych samochodów znajdowało się w strefach działań wojennych, podczas powodzi i w trudnych warunkach terenowych. Ten wyglądał, jakby mieszkał w garażu.
Czy jest wart 143 000 dolarów?
Zapytaj dowolnego kolekcjonera G-Wagen. Powiedzą: nowoczesne modele to symbol statusu. Stare to już historia.
Ten GE 500 AMG zaciera granicę między nimi. To klasyczny G-Wagen, ale z wydajnością AMG i ulepszeniami fabrycznymi.
Połączenie z księciem dodaje ekskluzywności. Dziś nie można zamówić paczki z „książęcym błogosławieństwem” u dealera.
Cena sprzedaży? 143 030 dolarów.
Kwota wydaje się uczciwa, biorąc pod uwagę rzadkość, stan i historię.
Nowoczesne G-Wageny nie są złymi samochodami. Niezawodny. Bezpieczna. Ale nie pachną jak 1993. Nie mają surowego charakteru wcześniejszych modeli. Ten samochód ma jedno i drugie.
Ryk V8. Tekstura drewna orzechowego. Zielona farba. To jest kapsuła czasu.
Czy w przyszłym roku będzie to kosztować więcej? Może. Ceny retro Klasy G nigdy nie spadły. Wręcz przeciwnie, rosną.
Ale po co spekulować? Po prostu kup to. Lub oglądaj z boku i marz.
W każdym razie już opuścił aukcję.
I szczerze mówiąc, na lepsze. Niektóre samochody są przeznaczone do oglądania, a nie do wstawiania na Instagramie. Są po to, żeby na nich jeździć. Nawet jeśli tylko raz.





























