Szef Nissana: pogoń za wielkością sprzedaży zabiła jakość

16

Analiza sytuacji

Ivan Espinosa nie idzie na ustępstwa. Przynajmniej jest szczery w swoich wypowiedziach. Nowy dyrektor generalny Nissana poświęcił pierwszy rok swojej kadencji na radykalną przebudowę firmy, aby rozpocząć ją z czystym kontem. Z zewnątrz wygląda to ostro: mówimy o zwolnieniu 20 000 pracowników, trwałym zamknięciu siedmiu fabryk i dwóch studiów projektowych.

Zdolność produkcyjna? Zmniejszono z 3,5 do 2,5 miliona sztuk rocznie. Jeśli wcześniej firma korzystała z 13 platform samochodowych, teraz zostało ich już tylko siedem. Skala redukcji jest imponująca. Ale tu jest najdziwniejsza część: Espinosa twierdzi, że pogoń za surowymi wynikami sprzedaży w rzeczywistości pogorszyła markę. Nazwał błędem stawianie głośności ponad wszystko inne. Zwłaszcza w USA, gdzie Nissan wynajął ogromną liczbę samochodów. To pogorszyło wizerunek marki, czyniąc Nissana „facetem od wynajmu budżetowego” w branży.

Espinosa nie ma z tym nic wspólnego.

Zmień kurs: Re:Nissan

Plan stał się prostszy. Jakość ma znaczenie. Reputacja jest jeszcze ważniejsza. Firma chce zaprzestać sprzedaży połowy swojej produkcji takim firmom jak Hertz czy Enterprise. Ta zależność zwróciła się przeciwko nim. Poważnie.

Jaki jest cel? Szybciej wprowadzaj na rynek lepsze samochody. Pod starym kierownictwem opracowanie nowej maszyny zajęło 52 miesiące. Obecnie liczba ta została zmniejszona do 37. Modele pochodne poprzednio wymagały 50 miesięcy, obecnie 30. Kluczowa jest szybkość. Ale równie ważne jest posiadanie przyzwoitej linii produktów, która zapełni te miejsca. Nissan musi przestać marnować wartość swojej marki i ponownie zdobyć szacunek.

Nawiasem mówiąc, Espinosa to nie tylko wykonawca w garniturze. Na co dzień jeździ samochodem typu Z. Mówi o powrocie GT-R, a może nawet Silvii. To brzmi jak słowa kogoś, kto naprawdę kocha technologię, a nie tylko arkusze kalkulacyjne. Czy takie podejście przeniesie się na zarząd? Czas pokaże.

„Kiedyś było: OK, potrzebujemy tomów, tomów, tomów.”

Ta strategia nas skrzywdziła. Aby przywrócić naszą reputację, odchodzimy teraz od parku wynajmu.

Nowa stal jest już w drodze

Jeśli przyjrzeć się procesowi rozwoju, sytuacja wygląda obiecująco. Przynajmniej na razie. Nissan Xterra powraca. Oficjalnie. Będzie to SUV z ramą, którego ceny będą zaczynały się od 40 000 dolarów. Zobaczysz go dopiero w roku modelowym 2028. Ale istnieje. Oczekuje się silnika benzynowego V6 i prawdopodobnie wersji hybrydowej z tym samym typem silnika.

Potem jest Skyline. Zostanie wydany tej zimy. A dla Ameryki Północnej dostępna będzie wersja pod marką Infiniti. Rogue otrzyma również unowocześniony system hybrydowy E-Power, który pojawi się w 2027 roku. Mały, trzycylindrowy generator z turbodoładowaniem będzie ładował akumulatory, podczas gdy silniki elektryczne będą obracać koła. Dziwna technologia, ale skuteczna.

Wszystko to dzieje się na tle chaotycznych negocjacji z Hondą. W zeszłym roku fuzja nie powiodła się. Teraz prawdopodobnie nawiążą luźniejsze partnerstwa. Wydaje się, że Espinosa lepiej rozumie konflikt kulturowy pomiędzy firmami niż poprzedni dyrektorzy.

Żadna z tych spraw nie zostanie rozwiązana z dnia na dzień. Kontrola jakości nie jest poprawiana na podstawie zamówienia. To wymaga czasu. Prawdopodobnie lata. Zwolnienia są teraz bolesne. Zamknięcia fabryk bolą. Wydaje się jednak, że Nissan odchodzi od pustej pogoni za sprzedawanymi egzemplarzami i zaczyna tworzyć coś, co ludzie będą chcieli posiadać, a nie tylko wynajmować. Czy to zadziała? Pytanie jest nadal otwarte. Po prostu obejrzyjmy i przekonajmy się.